[ Pobierz całość w formacie PDF ]
cowałam?
- Czym?
Niemal trzęsła się z furii.
- Tym samym, co twoją cholerną rybę!
Anula & Irena
scandalous
- Uspokój się.
- Nie mam zamiaru!
Leniwym ruchem, jakby o nic jej przed chwilą nie
oskarżał, ba, jakby byli w najlepszej komitywie, wy�
ciągnął do niej rękę z kawałkiem figi.
Wzdrygnęła się.
- Jesteś obrzydliwy.
- Nie, to nie. - Wzruszył ramionami i sam zjadł
oferowany jej kawałek.
- Wyjaśnij mi: co bym zyskała, gdybym cię otruła?
- Może nic - przyznał. - Z drugiej strony, może
wszystko. Ty mi to powiedz.
- Pocałuj mnie... wiesz gdzie?
Miała ochotę wyjść i trzasnąć drzwiami. Ale skąd
wziąć drzwi i dokąd się udać? Było jeszcze za wcześ�
nie, żeby położyć się spać. Zresztą, taka podminowana,
na pewno nie zdołałaby zasnąć.
Wstała więc i zaczęła chodzić tam i z powrotem,
udeptując ścieżkę wokół niedużego obozowiska. Roz�
nosiła ją energia; jakoś musi ją spożytkować. Kiedy
po raz trzeci mijała łódz, którą Tyler wciągnął na brzeg,
poczuła, jak jeszcze bardziej narasta w niej złość.
- Co robiłeś przed chwilą przy silniku? Wkręcałeś
z powrotem jakąś śrubeczkę, którą wyjąłeś, żebym
przypadkiem nie odpłynęła, kiedy się kąpałeś?
- Zgadłaś.
Zatkało ją. Sądziła, że już niczym jej nie zaskoczy,
że bardziej nie zdoła obrazić. A jednak...
- Wspaniale.
Odwróciła się na pięcie, zamierzając skryć się w na-
Anula & Irena
scandalous
miocie. Co z tego, że jest jeszcze wcześnie, że roznosi
ją energia, że jest zbyt podminowana, by zasnąć? Nie
ma to znaczenia. Po prostu nie może dłużej znieść wi�
doku tego parszywego drania.
Nie uszła daleko: zahaczyła o sterczący z ziemi ko�
rzeń. Z dzikim wrzaskiem poleciała do przodu, o mało
nie wybijając sobie zębów. W ostatniej chwili, nie wia�
domo jakim cudem, uwolniła się z pułapki. Podska�
kując na lewej nodze, zaczęła masować duży palec pra�
wej stopy. Miała wrażenie, jakby został urwany.
Nawet się nie spostrzegła, kiedy Tyler znalazł się
przy jej boku.
- Coś cię ugryzło? Co? Gdzie?
Strząsnęła jego rękę ze swojego ramienia i dokuś-
tykała do ognia. Usiadła.
- Nie ugryzło - mruknęła. - Zahaczyłam palu�
chem o korzeń.
Sama się o to prosiła. Nie powinna maszerować bo�
so po ciemku. Tyler kucnął obok.
- Pokaż.
Próbowała zabrać mu nogę, ale zacisnął palce wokół
jej kostki i trzymał mocno. Nagle złość z niej wypa�
rowała. Miała wrażenie, jakby wszystkie jej zmysły
skupiły się w jednym punkcie, na dłoni Tylera. Nic
innego się nie liczyło.
Cieszyła się, że słońce zaszło, że zapadł mrok, że
po buzujących płomieniach zostało kilka małych ża�
rzących się węgielków.
- Ten?
Podskoczyła jak oparzona, kiedy delikatnie pogła-
Anula & Irena
scandalous
dził ją po paluchu. Dlaczego, pomyślała z wściekło�
ścią, jej libido postanowiło się nagle obudzić? Tyle cza�
su tkwiło w stanie uśpienia, że zaczęła podejrzewać,
iż na dobre straciła zainteresowanie płcią brzydką. Dla�
czego akurat ten człowiek, który w dziewięćdziesięciu
procentach składa się z nieprzyjemnych, irytujących
cech, a tylko w dziesięciu ją fascynuje, sprawił, że ser�
ce znów biło jej jak oszalałe?
- No? - Czekał na odpowiedz. - Ten cię boli?
- Owszem odparła pośpiesznie. - Ale nic mi nie
jest. Naprawdę. Po prostu uderzyłam się i tyle.
Najwyrazniej nigdy nikomu nie wierzył na słowo, tyl�
ko zawsze chciał się przekonać na własne oczy. Przysunął
nogę bliżej ognia, przypuszczalnie po to, by ją lepiej wi�
dzieć, Marisa zaś czym prędzej chwyciła dół koszulki
i obciągnęła ją, tak by nie świecić gołą pupą.
- Dobrze, że nie krwawi.
- No właśnie. - Ponownie szarpnęła nogą, usiłując
się oswobodzić. Nadaremnie. - Tyler, puść. Ja...
- Masz mnóstwo bąbli na pięcie.
Całkiem o nich zapomniała. Jak to możliwe?
- Wiem. Buty mnie uwie...
- Dlaczego nic nie powiedziałaś? - przerwał jej.
- Co by to dało? - Znów pociągnęła brzeg koszuli.
Gdyby mogła, najchętniej zasłoniłaby nogi aż po łydki.
- Zatrzymałbyś się? Zrezygnował ze wspinaczki?
A może pozwolił mi zostać w połowie zbocza, a sam
poszedł na szczyt? Jakoś w to wątpię, wiesz? Nawet
wchodząc do wody, żeby się wykąpać, demontujesz
silnik, abym przypadkiem nie odpłynęła.
Anula & Irena
scandalous
- Można było posmarować ci pięty specjalną maścią.
Zdenerwował go jego spokojny, rzeczowy ton oraz
to, że nawet nie próbował zaprzeczyć, kiedy wyrzucała
mu brak zaufania. Na moment odszedł do swoich cen�
nych toreb. Kiedy wrócił do ogniska, wyrwała mu z rę�
ki tubkę i plastry.
- Sama to zrobię - warknęła.
- Jak sobie życzysz.
Wymagało to niemałej ekwilibrystyki. Musiała pil�
nować, żeby koszulka nie podjechała za wysoko, a jed�
nocześnie musiała mieć swobodny dostęp do własnych
pięt. Kiedy upuściła plaster na ziemię, Tyler zirytował
się i zabrał jej opatrunki.
- Mamy ich za mało, żeby je marnować - stwier�
dził. - Daj nogę.
- Nie!
Na jego twarzy odmalowało się zniecierpliwienie.
- Na miłość boską, dlaczego ciągle ze mną woju�
jesz?
- To ty prowadzisz ze mną wojnę! Od pierwszej
chwili zachowujesz się wobec mnie okropnie. Dlaczego
miałabym przyjąć twoją pomoc, skoro ty mojej nie chcesz
i na każdym kroku dajesz mi to do zrozumienia?
- Nie protestowałaś, kiedy wyciągałem cię z wody.
Ani kiedy pompowałem powietrze do twoich płuc
i wypompowywałem z nich wodę.
- Bo...
Robił jej sztuczne oddychanie metodą usta-usta?
Oczywiście nie ma tego jak sprawdzić, musi polegać
na jego słowach. Nie pamiętała, co się z nią działo,
Anula & Irena
scandalous
kiedy wyciągnął ją na brzeg. Pamiętała tylko, o czym
myślała, kiedy wpadła do rzeki: że umrze na ojczystej
ziemi, będąc tak blisko swojej rodziny, a zarazem
wciąż tak daleko.
Pierwszą rzeczą, jaką zobaczyła po odzyskaniu
przytomności, była zatroskana twarz Tylera.
- Trzeba było zostawić mnie w tej rzece. Skoro ni�
komu nic po mnie...
- Och, zamknij się i daj mi nogę. I módl się, żeby
nie wdało ci się w pięty zakażenie. Naprawdę powinnaś
była wcześniej mi powiedzieć.
Wyciągnął rękę. Marisa odsunęła się.
- Po to, abyś mógł mówić, że specjalnie opózniam
wyprawę? Nic z tego.
- A myślisz, że nie opóznisz, jak wda ci się infekcja?
Ponownie wyciągnął rękę, a Marisa znów się od�
sunęła. W słabym blasku ognia widziała, jak jego
twarz przybiera surowy wyraz.
- Nie wygłupiaj się! Dawaj tę cholerną nogę.
- Chcesz się złościć? Proszę bardzo. Możemy się
razem pozłościć. - Poderwała się z ziemi i obciągną�
wszy koszulkę do kolan, stanęła po drugiej stronie og�
niska. - Nie możesz w jednej minucie zarzucać mi
konszachtów z El Jefe i obrażać mnie, a w następnej
udawać, że nic się nie stało i być taki... taki miły. Po
prostu tak się nie robi.
- Kiedy cię obraziłem?
- Choćby przed chwilą! Nawet nie tknąłeś przygo�
towanej przeze mnie kolacji.
- Nie lubię ryb. Chyba mi wolno, co? - Przeczesał
Anula & Irena
scandalous
palcami włosy. - Zjadam je tylko w ostateczności, kie�
dy głód zagląda mi w oczy.
- Nie mogłeś tego powiedzieć? Musiałeś sugero�
wać, że cię chcę otruć?
- Sama to zasugerowałaś.
- %7łartowałam! Nie sądziłam, że potraktujesz to se�
rio, a ty nawet się nie uśmiechnąłeś. - Rozłożyła ręce
w geście rezygnacji. - Naprawdę nie mogę zrozumieć,
dlaczego mi nie ufasz, Tyler. Czym ja ci się naraziłam,
co? Tak samo jak ty, chcę dobrze wypełnić zadanie.
- %7łeby odzyskać dawne życie?
- No właśnie.
- Ukrywasz coś przede mną.
- Wcale nie! - oburzyła się. Starała się nie myśleć
o swoich pobudkach. Zresztą Franco nie miał z ich mi�
sją nic wspólnego. Nic a nic.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]