[ Pobierz całość w formacie PDF ]

gdybyśmy zaczęli wykazywać zbytnią ciekawość. Duż a armia ludzi mogłaby zniszczyć ich kopalniane
kolonie. Tego się właśnie boją. Jeśliby się tak stało, przyleciało by ich znacznie więcej, niezliczona ilość. Bez
trudu podbiły by ziemię; dotychczas tego nie zrobiły, bo nie miały takiej potrzeby. Wolą, aby tak było, jak jest
to dla nich mniej kłopotliwe.
Wydaje mi się, że zamieżają się mnie pozbyć, bo za dużo wykryłem. W lasach na Round Hill, na wschód
od mojej farmy znajdował się wielki czarny kamień z wyrytymi na nim, ale już mocno zatartymi hieroglifami;
zabrałem go do domu a ztą chwilą wszystko przybrało inny obrót. Jeśli podejżewaja że wiem za dużo będą
próbowały albo mnie zabić, albo zabrać tam skąd pochodzą. Od czasu do czasu lubią zabierać uczonych
ludzi, żeby na bieżąco mieć informacje o ludzkim świecie.
Prowadzi mnie to do drugiego celu, który przyświeca temu listowi - prosiłbym o wyciszenie toczącej się
dyskusji, nienadawanie jej większego rozgłosu. Należy trzymać ludzi z dala od tych gór, dlatego też nie
powinno się podsycać ich ciekawości. Już i tak istnieje niemałe zagrożenie z powodu właścicieli różnych
firm, sprowadzają tu całe tłumy letników, zachęcając ich do penetrowania dzikich terenów i budowania tanich
bungalowów na zboczach gór.
Chętnie będę kontynuował wymianę listów z Panem i postaram się przesłać mój zapis fonograficzny, a
także czarny komień, (który jest tak zniszczony, że na fotografiach niczego nie widać), pocztą ekspresową, o
ile Pan sobie tego życzy. Mówię "postaram się", bo te stwory potrafią tutaj we wszystko ingerować. Na
farmie, w pobliżu wsi, mieszka pewien ponury, tajemniczy człowiek, nazwiskiem Brown, który, jak sądzę, jest
ich szpiegiem. Stopniowo starają się mnie odciąć od ludzi, ponieważ zbyt wiele posiadam wiadomości o ich
świoecie.
W zdumiewający sposób potrafią wykryć wszystko, co robię. Możliwe, że wogóle Pan nie otrzyma tego
listu. Wydaje mi się, że powinienem opóścić to miejsce i przenieść się do mojego syna w San Diego w
Kalifornii, jeżeli sytuacja się pogorszy; niełatwo się jednak zdobyć na opuszczenie stron, w których się
człowiek urodził, a jego rodzina żyła tu od sześciu pokoleń. Nieśmiałbym też sprzedać tej farmy nikomu,
wiedząc, że te istoty mają na nią oko. Wydaje mi się, że chcą za wszelką cenę zdobyć z powrotem czarny
kamień i znisczyć zapis fonograficzy, ale nie dopószczę do tego, póki mi sił starczy. Odstraszają ich moje
wielkie psy policyjne, zresztą jak narazie niewiele jest tu jeszcze tych stworów i raczej niezręcznie się
poruszają. Jak wspomniałem niezbyt dobrze mogą frówać nad ziemią. Bliski już jestem rozszyfrowania
hieroglifów na tym kamieniu, a przy Pańskiej znajomości folkoru sądze że mógłby mi Pan bardzo pomocny w
uzupełnieniu brakujących powiązań. Wydaje mi się że zna pan wszystkie najstraszniejsz mity dotyczące tego
okresu na ziemi, kiedy jeszcze nie było człowieka - z cyklu Yog-Sothoth i Cthulhu - a które wymienione są w
"Necronomicon". Mam u siebie jeden egzemplarz, a słyszałem, że jest jeden w bibliotece college'u, głęboko
schowany.
Podsumowując, myślę, że moglibyśmy być sobie nawzajem pomocni i że nasza współpraca okazałaby się
pożyteczna. Nie chciałbym Pana narazić na niebezpieczeństwo, dlatego uważam, że powinienem Pana
ostrzec, iż posiadanie tego kamienia i zamisu może się wiązać z pewnym zagrożeniem. Myślę jednak, że
gotów Pan będzie ponieść każde ryzyko dla dobra postępu wiedzy. Wybiorę się do Newfant albo brottleboro,
aby z tamtąd wysłać to do czego Pan mnie upoważni, bo tamtejszym urzędom można lepiej zaufać. Muszę
dodać, że mieszkam sam, nie mogę zatrudniać nikogo do pomocy. Nikt by nie chciał u mnie pracować,
właśnie z powodu tych stworów, które nocą zakradają się w pobliże mego domu i z powodu bezustannego
ujadania moich psów. Cieszę się, że nie włączyłem się w tę historię za życia mojej żony, bo pewnie nie
wytrzymałaby tego nerwowo.
Wyrażając nadzieję, że nie sprawiam Panu zbyt wielkiego kłopotu i że zechce Pan łaskawie nawiązać ze [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • pruchnik.xlx.pl